mój Jezu, który koisz ból i łzy!
Gdzie spośród wszystkich gości, co wstęp
mają, najwięcej czczonyś i najmilszyś Ty!
Gdzie serca wciąż dla Ciebie uderzają,
gdzie wszyscy na Cię swoi kierują wzrok,
a słowa Twe na ustach wszyscy mają,
na Twe skinienie robią każdy krok,
żoną umiłowanie społeczności Twej.
Ich serca Twoją gorliwością płoną,
nie dając się zniewolić myśli złej;
gdzie ufność całą w Tobie pokładają w
radosnych, jak i ciężkich swoich dniach
i słowa Twego wiernie się trzymają,
choćby niedola weszła pod ich dach.
przywykły składać w modłach rączki swe;
Twa miłość większa, niżli miłość matki,
szczęśliwe one, jeśli znają Cię!
Gdzie chętnie się u Twoich stóp zbierają,
by się nauczyć słodkich Twoich słów
i wcześnie już Twe Imię wysławiają, a gdy
upadną, Ty je dźwigasz znów!
gdzie wśród radości wspominają Cię!
Gdzie w smutku wszystkich cieszysz i weselisz,
gdzie rany goisz i osuszasz łzę.
Dopóki życia wpośród świata znoju,
póki nie będzie kresu naszym dniom,
póki nie wejdziem po skończonym boju
do chwały w piękny, wielki Ojca dom.